Jest wiele sygnałów, że będzie próba zniesienia przyznawania licencji zawodowych przynajmniej pośrednikom w obrocie nieruchomościami i zarządcom nieruchomości. Pretekstem będzie wdrożenie Dyrektywy o usługach na rynku wewnętrznym przyjętej w grudniu 2006 roku przez Parlament Europejski i Radę Unii Europejskiej. Zniesienie licencji traktowane jest jako usuwanie barier hamujących prowadzenie usługowej działalności gospodarczej. Czy rzeczywiście dyrektywa ta nakazuje zniesienie wymagań kwalifikacyjnych?
Warto zauważyć, że w Polsce nie wymaga się koncesji, czy też innych pozwoleń na prowadzenie pośrednictwa w obrocie nieruchomościami oraz zarządzanie nieruchomościami. Taką działalność gospodarczą może prowadzić każdy. Licencja pozwala jedynie na wykonywanie czynności zawodowych. W praktyce oznacza to, że firmę pośredniczącą w obrocie może założyć każdy, ale przygotowanie transakcji może prowadzić jedynie posiadacz licencji zawodowej, czyli jeżeli właściciel biura jej nie ma, musi zatrudnić pośrednika z licencją.
Warunki przyznawania licencji niedawno złagodniały. Nie ma już egzaminu. Wymagane są jednak wyższe studia kierunkowe lub jakiekolwiek inne, ale w takim przypadku trzeba ukończyć kierunkowe studia podyplomowe. Do ubiegania się o licencje zawodową potrzeba jeszcze tylko półrocznej praktyki i można składać aplikację na uprawnienia zawodowe w resorcie infrastruktury. Trudno tu mówić o barierach, chyba, że jako barierę uzna się warunek wyższego wykształcenia i to z uwzględnieniem wiedzy na temat nieruchomości. Pośrednicy, zarządcy, rzeczoznawcy majątkowi (tych ostatnich egzamin nadal obowiązuje) bronią licencji odwołując się przede wszystkim do praw chroniących konsumenta.
Nieruchomości to najdroższe towary na rynku. Bywa, że mieszkanie jest dorobkiem całego życia. Obsługa transakcji, zarządzanie, szacowanie wartości czyli wycena ma wyraźny wpływ na stan majątkowy właściciela nieruchomości. W tych zawodach obowiązuje ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej. Czy zniesienie licencji będzie również związane ze zniesieniem obowiązkowego ubezpieczenia? Nikt dziś nie pyta ubezpieczycieli jaką ustalą składkę ubezpieczeniową dla osób, które nie spełniłyby obecnych wymagań czyli tych warunkujących uzyskanie licencji.
Jak te kwestie regulowane są w innych krajach? Różnie. W USA i Kanadzie obowiązują licencje, trudne egzaminy i wystandaryzowane procedury. W Europie jest inaczej. Połowa krajów WE wymaga licencji, połowa nie a na przykład w Wielkiej Brytanii formalnie licencji nie ma, ale działają silne stowarzyszenia, które same przyznają certyfikaty kwalifikacyjne, cieszące się wysokim prestiżem.
Zobaczymy czy licencje, czyli wymagania kwalifikacyjne zostaną w Polsce zniesione. Jeżeli można się tu czegoś obawiać to „upolitycznienia” tej sprawy. Bo oto może się okazać, że tak jak w spółdzielniach mieszkaniowych powszechne „uwłaszczenie”, tak w tym przypadku zniesienie licencji zawodowych pod hasłem znoszenia barier może być nośnym hasłem dla zbijania kapitału politycznego pod hasłem niech każdy, kto chce handluje nieruchomościami, każdy kto chce zarządza, a spadnie cena tych usług.
W okresie boomu cenowego zarobki na rynku nieruchomości były do pozazdroszczenia. W okresie spadków cenowych i braku klientów trzeba umieć na tym rynku przeżyć. Przez rynek nieruchomości przepływają co roku miliardy złotych. Ale to nie są pieniądze niczyje, ponieważ te aktywa mają właścicieli. I ich bezpieczeństwo powinno się liczyć najbardziej. Nasz rynek jest młody, ledwie pełnoletni. Wiedza w społeczeństwie na temat nieruchomości bardziej niż skromna. Robienie hochsztaplerskich interesów jest ciągle możliwe zwłaszcza na rynku pierwotnym, choćby przez brak obligatoryjnego rachunku powierniczego . Również manipulowanie cenami jest łatwe, co pokazał tzw. boom cenowy. Czy to jest pora na obniżenie wymagań zawodowych i dopuszczenie do usług na rynku nieruchomości każdego, kto ma na to ochotę bez względu na to co umie?
Krystyna Milewska