Od 1 lipca banki bardziej rygorystycznie oceniają zdolność kredytową osób zaciągających zobowiązania walutowe. Największe zmiany zaszły w BPH, który w zasadzie przestał udzielać kredytów walutowych.
Zmiany spowodowało wejście w życie specjalnej rekomendacji przygotowanej przez Komisję Nadzoru Bankowego. Od 1 lipca musiały się do niej dostosować wszystkie banki działające w Polsce.
Przy kredytach walutowych banki wyliczają teraz zdolność kredytową tak, jak przy droższym kredycie w złotówkach, dodatkowo podwyższając o 20 proc. kwotę kredytu braną do wyliczeń. Innymi słowy, żeby zaciągnąć kredyt we frankach szwajcarskich, trzeba teraz wykazać się wyższą zdolnością kredytową niż przy kredycie złotówkowym. Dodatkowo banki mają obowiązek informować klientów o ryzyku zmiany kursów walut i stóp procentowych.
Wprowadzenie nowych przepisów ograniczyło dostępność kredytów walutowych. Osoby balansujące na granicy zdolności kredytowej, które liczyły na niskooprocentowany kredyt we frankach, po zmianach mogą spotkać się z odmową udzielenia kredytu lub będą musiały zadowolić się niższą kwotą.
Ale nie we wszystkich bankach zmiany są drastyczne. W PKO BP zdolność kredytowa zaciągających kredyt w walucie obcej zawsze była wyliczana jak dla kredytów złotowych. Wprowadzenie nowych ograniczeń nie miało też większego znaczenia dla klientów Pekao SA - od 2002 r. bank prawie nie udzielał kredytów walutowych, a przyjęte przez niego ograniczenia były bardziej restrykcyjne niż te narzucone przez nadzór bankowy.
Zasadnicze zmiany nastąpiły zaś w banku BPH, który do tej pory udzielał aż 80 proc. kredytów we frankach szwajcarskich. Od 15 lipca tylko osoba, która zarabia w obcej walucie albo ma w banku zgromadzony odpowiedni kapitał, może zaciągnąć w nim kredyt walutowy.
Paweł Rachuba
doradca Murator Kredyt