Do tej pory tylko zdrowy rozsądek nakazywał inwestorom zastanawiać się nad tym, czy budynek, w który inwestują swoje pieniądze będzie energooszczędny czy też energochłonny. Już niedługo właścicieli domów i mieszkań czeka nowy obowiązek. Żeby móc sprzedać albo wynająć budynek, będą musieli uzyskać specjalne świadectwo energetyczne – tak zwany paszport energetyczny budynku lub mieszkania.
Obowiązek wprowadzenia certyfikatu, który będzie określał klasę energetyczną domu bądź mieszkania, nakłada na kraje UE obowiązująca od 4 stycznia 2006 roku unijna dyrektywa 2002/91/WE. Działanie to ma promować oszczędzanie energii. Kupujący dom lub mieszkanie powinien wiedzieć, z jakim zużyciem energii i w konsekwencji z jakimi kosztami powinien się liczyć. Tak jak w przypadku sprzętu AGD, ma być siedem klas energetycznych. Klasa A będzie najwyższą, a G najniższą – czyli pochłaniającą najwięcej energii. Po upływie okresu przejściowego, czyli po 2009 roku, paszporty energetyczne będą wymagane nie tylko dla nowopowstających budynków, ale i dla już istniejących. Świadectwo zachowa ważność przez dziesięć lat i będzie automatycznie przedłużane, gdy standard energetyczny budynku w tym czasie się nie zmieni. Klasy będą wpływać bezpośrednio na wartość rynkową obiektu oraz będą wskazywały, jakie koszty eksploatacyjne budynek będzie generował.
Oprócz wymogów ustawowych, wpływ na myślenie o energooszczędnych budynkach mają także inne czynniki: wzrost cen energii oraz coraz większa dostępność nowych technologii. Domy zbudowane dziesięć, dwadzieścia lub trzydzieści lat temu należałoby określić mianem „energochłonne”. Możliwości zmian w takich domach sa jednak dość ograniczone i sprowadzają się głównie do ocieplania. Inaczej sprawa ma się z nowymi inwestycjami. Tu zawczasu można zadbać o to, by dom został wybudowany według projektu i technologii, która będzie gwarantowała energooszczędność.
W Polsce króluje przekonanie, że tradycyjna, kilkuwarstwowa ściana to rozwiązanie najlepsze w naszej strefie klimatycznej. Bagatelizowana jest sprawa nowych technologii, powstających w odpowiedzi na warunki pogodowe, ale też na zasobność przeciętnego polskiego portfela. Przykładowo z bloczków betonu komórkowego odmiany 400, o grubości 42 cm można wybudować ściany zewnętrzne, które nie wymagają docieplenia. Tak wybudowana ściana jednowarstwowa ma parametry lepsze, niż wymagane w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 roku Dz.U.02.75.690. Posiada współczynnik przenikania ciepła U na poziomie 0,25 W/m2K podczas, gdy wymogi zawarte w rozporządzeniu określają dla ściany zewnętrznej współczynnik U na poziomie nie niższym niż 0,3 W/m2K. Nakłady poniesione na ogrzanie takiego budynku będą minimalne.
Tomasz Rybarczyk
ekspert firmy Solbet